sobota, 8 marca 2008

zaskoczenia

Pierwszym zaskoczeniem (choć bynajmniej niechronologicznie) był list od Carla. Nie spodziewałam się dostać od niego już żadnej wiadomości, poza kurtuazyjnymi życzeniami świątecznymi. Nie przypuszczałam, że będzie to list tak otwarty... Cieszę się, że Carlo przepracował już to nasze "rozstanie", że - chyba - może wreszcie traktować mnie po przyjacielsku. Nie przypuszczałam, że będzie to też tak smutny list... Bo mnie też będzie brakowało uśmiechu Giuseppe... Inna sprawa, że ten tydzień obfitował w tego rodzaju wiadomości... Bo przecież też odeszła również s. Teresa... Nie spotkałam jej nigdy osobiście, a przecież od wielu lat była w pewien szczególny sposób obecna w moim życiu.
Ja zaś mam wrażenie, że osobiście budzę się do życia... A przynajmniej mam taką szansę... Dzięki praktykom jakie sobie niemal wywalczyłam, zaczęłam wychodzić do ludzi... Zaczęłam myśleć o czymś więcej niż tylko konieczność przeglądania i odpowiadania na ogłoszenia... Choć właściwie robię teraz niemal to samo - tyle, że "zawodowo". Przestałam się też martwić brakiem perspektyw... Być może także dzięki mojej determinacji, horyzont możliwości sam niemal się przede mną otworzył... Kilka propozycji z Warszawy, jedna z Gdyni... i ta najważniejsza - toruńska. Bynajmniej nienajlepsza finansowo, ale dająca mi możliwości rozwoju w dziedzinie, która mnie przecież od jakiegoś czasu mocno fascynowała... Rozmowa z szefową sprzed kilku dni była rownież zaskoczeniem.
Mam (jeszcze?) obway czy podołam, czy się sprawdzę... Niby znam swoje umiejętności, niby znam swoje zalety, ale jestem również świadoma tego, iż ostatni rok zostawił we mnie poważne blizny. Nie chciałabym jednak, aby kompleksy zwyciężyły... Nie moge na to pozwolić...!!

wtorek, 4 marca 2008

kolejna szansa (?)

Dziś zaproszono mnie na kolejną rozmowę do Warszawy. Bynajmniej nie na drugi etap do OMV. To inna firma... kolejna szansa... Może tym razem to będzie "moja" szansa?

poniedziałek, 3 marca 2008

dojrzewanie

Kilka razy już słyszałam, że jestem kobietą świadomą siebie. To prawda. Choć dochodzenie do tej świadomości, choć nauczenie się samej siebie czasem jest procesem dość długotrwałym. Nazwałabym ten proces dojrzewaniem. Jestem świadoma tego, co się wokół mnie dzieje, jestem świadoma przyczyn swoich wyborów. Nawet jeśli nie jestem zawsze z nich dumna, nawet jeśli w momencie ich dokonywania są spontaniczne. Perspektywa czasu jednak pozwala na uświadomienie sobie tego, co leżało u podstaw takiej, a nie innej decyzji. Takie małe rozeznanie post factum. Jestem świadoma równiez tego, że zafiksowałam się już dawno na jednym problemie. Zdaję sobie sprawę z tego, że sama z tego zaklętego kręgu nie wyjdę. Na pomoc rodziny za abardzo też liczyć nie mogę. Zwłaszcza mamy, która wpędza mnie w jeszcze większe poczucie winy, tak jakby i bez tego nie było ogromne. Oczywiście rozumiem, że i ona się boi, że traci juz siły. Rozumiem... Więc na pomoc nie liczę... Liczyłam na pomoc tych, którzy mogą pomóc - w wymiarze bardzo konkretnym. Bo dobrych dusz, które są mi przychylne i przyjazne mam na wyciągnięcie ręki wiele (powtarzam po raz nie wiem który - to ważne i miłe, ale nie słów pocieszenia potrzebuję...nie TYLKO takich właśnie słów). Chciałabym też być dobrze zrozumiana - to prawda, że czasem projektujemy sobie pomoc na przykład, która wydaje się nam najodpowiedniejsza. a kiedy nie przychodzi ta wymarzona i wyobrażona, to myślimy, że nie przyszła w ogóle. Mnie też się tak czasem zdarza. Nauczyłam się jednak - w mojej obecnej sytuacji - odróżniać konkrety od miłych słów. Nawet jeśli nie wyobrażam sobie dokładnie jakie to konkrety mialy by być (choć nie ukrywam, że najmilej byłby widziany telefon z propozycją pracy). Jestem też świadoma swoich emocji. I dojrzewam do podejmowania decyzji.

poniedziałek, 25 lutego 2008

luz

To chyba dobrze, że jadę na tę rozmowę na jakimś luzie. Oczywiście - chciałabym wypaść możliwie najlepiej, ale mam świadomość, że bez względu na moje kwalifikacje tej posady raczej nie otrzymam. To daje poczucie swobody... super :-) Ale Waszą pamięcią wszelkiego rodzaju nie pogradzę :-)

niedziela, 24 lutego 2008

Warszawa

To już za trzy dni... Nie wiążę z tym spotkaniem większych nadziei, co nie oznacza, że nie jest ono dla mnie ważne. Jest i to bardzo. Mam też w związku z nim dwa rodzaje przemyśleń - jedne są bardziej ogólne i dotyczą postrzegania pracy w ogóle (ale to sobie zostawię na najbliższy post). Pozostałe są punktem wyjścia dla myślenia o przyjaźni, ludziach, akceptacji...
Chciałabym, aby w najbliższą środę ktoś ze mną w Warszawie był. Nie dlatego, że boję sie tej rozmowy czy potrzebuję opieki (choć ta by się przydała w związku z moją znajomością stolicy:-)). Chciałabym, aby ktoś ze mną był, abym mogła podzielić się gorącymi wrażeniami, abym miała z kim porozmawiać we wtorkowy już wieczór... Telefon, internet to fajne wynalazki, ale czasem potrzebuje się kogoś blisko siebie... Hmmm... Najdziwniejsze jest to, że ta potrzeba bliskości nie jest (w tej sytuacji? w tym momencie?) jedynie emocjonalną desperacją z ostatnich kilku miesięcy...

sobota, 23 lutego 2008

milczenie

W ostatnim komentarzu Kienio napisał, że kiedy brakuje słów pojawiają się przyjaciele, którzy gotowi są pomilczeć... Masz rację. Jak zawsze zresztą :-) I przyjaciół poznaje się właśnie po tym, że można z nimi pomilczeć - nawet na odległość, nawet wirtualnie - na jakiś temat. Przyjaciół poznaje się po tym, że obie strony wiedzą na jaki temat się milczy... Choć nawet przyjaciele czasem nie mają odwagi, by trwać w ciszy... Cisza bywa krępująca - nawet dla ludzi bliskich sobie. Cisza bywa niewygodna, gdy tyle spraw się dzieje dookoła. Milczenie bywa kajdanami, gdy serce i umysł jednej ze stron wyrywa się do podzielenia się własnymi przeżyciami. Niezależnie od tego czy są do doświadczenia przyjemne czy też nie.
To trudne milczeć, gdy druga strona chce mówić... To trudne mówić, gdy druga strona potrzebuje cichej właśnie obecności... I nawet przyjaciele, nawet dobrzy przyjaciele mają z tym problem... Przykład mój i Marty... :-) Kwestia charakteru i wydarzeń dnia codziennego...
Owszem - milcząca obecność nie oznacza z konieczności fizycznej obecności w milczeniu. Czasem jednak potrzeba słów - słów bardzo konkretnych. Czasem jednak potrzeba jakiegoś gestu...

czwartek, 21 lutego 2008

brak mi słów

Czasem bywa tak, że brakuje mi słów. Nie dlatego, że sytuacja mnie przerasta (choć i tak bywa). Po prostu: słowa odchodzą i nie chcą się układać w wypowiedzi dłuższe niż bardzo proste i krótkie zdania.
Właśnie sobie przypomniałam sytuację sprzed kilku lat, kiedy to jechałam z moim promotorem i nie wypowiadałam innych słów niż "tak" i "nie". W pewnym momencie promotor zapytał czy potrafię mowić coś więcej. Zadał źle pytanie, bo jedyną odpowiedzią jaką mógł w tej sytuacji usłyszeć było: "tak". Były to jednak czasy kiedy mówiłam bardzo, bardzo niewiele. Obecnie jestem gadułą :-) Czasem jednak słowa odchodzą... I tak właśnie było/jest przez/od kilku tygodni. A przecież trochę przez ten czas się wydarzyło.
1. W przypływie desperacji i walki o swoje miejsce w świecie postanowiłam zawalczyć o przygotowanie zawodowe (=praktyki) w jednej z firm doradztwa personalnego. Był moment kiedy pomyślałam, iz jestem tak kiepska, że nawet nie życzą sobie mojej darmowej pracy. W ostatniej jednak chwili zaproszono mnie na rozmowę. Jej rezultatem jest zaproszenie na praktyki przed praktykami... Miałabym je rozpocząć 3 marca... Ani to moralne, ani legalne, ale przynajmniej się czegoś nauczę. I wyjdę do ludzi - to ważne... To bardzo ważne.
2. Nie rozpocznę jednak tych praktyk jeśli pwoiedzie mi się rozmowa, na którą zostałam dziś zaproszona. Odbędzie się w najbliższą środę w Warszawie. Będzie przebiegała po włosku, zatem najbliższych kilka dni będę spędzała na powtarzaniu języka... Se no - sicuramente non ottenero' questo lavoro. A przecież i tak trudno będzie - chociażby dlatego, że z konieczności moje wymagania finansowe będą większe niż kandydatek/kandydatów z Warszawy. Dla mnie jednak jest ważne samo zaproszenie. Przygnębiający jest fakt, że spływają one bardzo rzadko.
3. A jeśli nawet spływają, to potencjalnym pracodawcom wydaje się, iż mogą traktować kandydata "z buta". Przykłady z ostatniego tylko tygodnia. Zadzwoniłam do jednej z toruńskich firm, która ogłosiła się w lokalnej gazecie. Chciałam się dowiedzieć jakie to stanowisko i czy jest sens aplikować... Usłyszałam w odpowiedzi: "Kotuś, ale masz za wysokie wykształcenie na to stanowisko. Będziesz rozczarowana kotuś"... Ciekawe czy z klientami też się tam tak rozmawia...?
Starałam się też o pracę w DHL - zostałam zarekomendowana przez moją bratową. We wtorek rzeczywiście nie byłam umówiona, więc nic dziwnego, ze kierownika nie było. Umówiłam się więc na środę. W wyznaczonym czasie kierownika nie było - pojechał do klienta. Rozumiem, że klient ważny, ale czy to znaczy, że można dezorganizowac komuś czas? Zadziwiające są postawy neiktórych ludzi...
4. Niekórych moich znajomych także, ale to temat na inny wpis...

niedziela, 10 lutego 2008

Edward Stachura "Banita"

Oto wypędzam szatana./
Oto wypędzam anioła./
Wypedzam z serca obu ich,/
Ich obu, co często są jednym./
Niech przyjdzie mi samemu żyć/
O skrzydłach wlasnych i rdzewnych./

I wypędziłem szatana./
I wypędziłem anioła./
A w serce moje wstąpił wiatr/
I tam on zamieszkał, i szumi./
A domem moim stał się las,
Nad lasem biją pioruny./

Ciężko jest żyć bez szatana./
Ciężko jest żyć bez anioła./
Banita boski to mój los,/
Lecz nie ja go sobie wybrałem;/
To ona mi wybrała go:/
Dziewczyna, którą ubóstwiałem.

niedziela, 3 lutego 2008

o padaczce słów kilka

Postanowiłam dziś wrócić do tematu padaczki. Choć ja osobiście wolę nazwę "epilepsja". I tak naprawdę trudno cokolwiek konkretnego powiedzieć na temat tej choroby - przyczyny są bardzo różne, objawy są tak liczne, że niemal osobne dla każdego chorego, leczenie musi być dobrane indywidualnie, pierwsza pomoc zależy od rodzaju napadu... Dostałam też kilka pytań dotyczących tej choroby, więc w jednym miejscu postanowiłam zgromadzić chociaż część informacji na jej temat. Najpierw jednak słów kilka o mnie i o moich atakach - tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś się ze mną spotkał. Moje napady wyglądają jak omdlenie: osuwam się na ziemię (czy to z pozycji siedzącej czy stojącej) raczej dość miękko, więc nie powinno być groźby silnego uderzenia o podłoże. Nie tracę przytomności, zatem słyszę wszystko co się dzieje dookoła i czuję jeśli ktoś próbuje mi pomóc. Nie jestem w stanie nic zrobić - unieśc powieki czy ręki, nie jestem w stanie odpowiedzieć. W tym czasie nie należy ze mną robić nic (oczywiście, o ile nie zrobię sobie krzywdy - bo zawsze mogę jednak o coś uderzyć). Można co najwyżej zadać jakieś konkretne pytania (jak się nazywasz, jaki jest dzień...), aby sprawdzić później czy rzeczywiście nie straciłam przytomności. Taki stan może potrwać około 1-2 minut. Po tym czasie zaczynam dochodzić do siebie, ale jestem osłabiona, dlatego nie należy mi na siłę pomóc wstać. Zrobię to w moim tempie... Oczywiście trzeba mnie obserwować, ale nie powinno dziać się nic niepokojącego. Pamiętajcie jednak, że ten sposób postępowania dotyczy tylko i wyłącznie mnie. Generalna zasada przy napadach tonicznych (czyli z drgawkami), podłożyć chorem coś miękkiego pod głowę i na pewno nie wkładać nic do ust w celu zabezpieczenia języka (a na pewno nie własnej ręki...). Nie należy wzywać też karetki o ile atak jest krótszy niż 5 minut (i o ile ktoś nie zdążył już zrobić sobie krzywdy). A teraz kilka przeklejonych artykułów (a właściwie ich częśći) i kilka linków.

  1. http://pl.wikipedia.org/wiki/Padaczka Padaczka (inaczej epilepsja bądź też choroba św. Walentego) - choroba o złożonej, różnej etiologii cechująca się pojawianiem napadów padaczkowych. Napad padaczkowy zaś jest wyrazem przejściowych zaburzeń czynności mózgu polegających na nadmiernych i gwałtownych, samorzutnych wyładowaniach bioelektrycznych wkomórkach nerwowych. Biochemicznymi przyczynami pojawiania się tych wyładowań mogą być: zaburzenia równowagi pomiędzy neuroprzekaźnikami pobudzającymi i hamującymi, obniżony próg pobudliwości neuronów spowodowany np. zaburzeniami elektrolitycznymi, zaburzenia pracy pompy sodowo-potasowej wynikające z niedoboru energii. Padaczka nie jest chorobą dziedziczną. Dziedziczny jest niski próg pobudliwości komórek nerwowych mózgu. Czynniki predysponujące do wystąpienia napadów padaczki:urazy mózgu – wiele zmian, występujących w trakcie bezpośrednich reakcji kompensacyjnych może przyczynić się do wystąpienia drgawek. Ponadto istnieje hipoteza, że blizna glejowa powstała po urazach mózgu jest czynnikiem indukującym powstawanie ogniska padaczkowego. Bodźce świetlne – częstokroć zdarza się, że bodźce świetlne (np. z gry komputerowej, naturalne migotanie ekranu komputera, oglądanie słońca przez drzewa w trakcie jazdy samochodem, dyskoteka, itp.) powodują napad padaczkowy. Często gwałtowne wyjście z ciemnego miejsca na mocne światło słoneczne może przyczynić się do napadu. W szpitalach wywołuje się za pomocą migoczącej lampy ataki w celu obserwacji i badań. Zmiany hormonalne – do napadu mogą przyczynić się wahania hormonalne związane z menstruacją. Kobiety znacznie bardziej narażone są na atak w końcowej fazie cyklu. Zmiany związane z dojrzewaniem mogą spowodować uaktywnienie się padaczki. Zmiana aktywności falowej mózgu – padaczka może pojawiać się w okolicach przejścia od snu do czuwania i na odwrót. Stany gorączkowe, stan fizjologiczny organizmu, niedotlenienie, zmniejszona zawartość CO2 we krwi, niedocukrzenie, niewydolność andrenergiczna, zwiększony poziom progesteronu, zaburzenia wodno-elektrolitowe, zmęczenie i brak snu. Istotne jest dążenie do wyeliminowania napadów lub (jeśli to nie jest możliwe) do kontrolowania napadów, przy akceptowalnych objawach ubocznych farmakoterapii. Przyjmuje się, że każdy napad padaczki toruje drogę następnemu napadowi. Tak więc wdrożenie właściwego leczenia na samym początku choroby daje największe szanse na ustąpienie napadów w trakcie leczenia. Daje też nadzieję na uzyskanie dobrych wyników przy niezbyt dużych dawkach leków. W niektórych przypadkach padaczki znaczącą pomoc dla lekarza leczącego może stanowić zapis EEG. Jego normalizacja w połączeniu z lepszą kontrolą choroby świadczy o skuteczności leczenia. Jest to szczególnie przydatne w okresie remisji, gdy pojawia się możliwość zmniejszania dawki leków. Zmniejszanie dawki leków pod kontrolą EEG jest najbezpieczniejszą formą leczenia w okresie remisji.
    Jednakże nie należy przeceniać znaczenia badania EEG w przebiegu padaczki a szczególnie w rokowaniu; zdarzają się chorzy z ciężkimi napadami i minimalnymi zmianami w zapisie, są też przypadki odwrotne- dużym zmianom w EEG nie towarzyszy występowanie napadów.
    Problemem dużo trudniejszym niż wdrożenie leczenia jest decyzja o jego zakończeniu. Przyjmuje się, że można stopniowo obniżać dawki leków po pięcioletnim okresie bez napadów i przy założeniu, że w okresie stopniowego odstawiania leków nie nastąpi pogorszenie zapisów EEG pacjenta. Im dłużej trwało leczenie tym bardziej ryzykowna w skutkach może być decyzja o zakończeniu leczenia i pacjent powinien być poinformowany o zwiększonym ryzyku wystąpienia napadu podczas stopniowego odstawiania leków.
    Problemem jest też samowolne odstawienie leków przez chorego; w niektórych przypadkach mogą wystąpić napady gromadne a nawet stan padaczkowy. Stąd istotna jest troska rodziny chorego, aby przyjmował on leki zgodnie z zaleceniami lekarskimi.
    Czasem ważne jest uwzględnienie w leczeniu innych zaburzeń u pacjenta (np. zespołów depresyjnych, stanów dysforii, złego samopoczucia, problemów z bezsennością). Padaczka jest chorobą często skrywaną przez chorego. Wynika to częściowo ze społecznej nieznajomości sposobów pomocy choremu gdy zdarzy się napad. Wielu chorych jest społecznie izolowanych, co potęguje poczucie samotności, odosobnienia i rodzi niepełnosprawność. Wieloletni przebieg choroby może powodować powstawanie objawów encefalopatii, a także charakteropatii, zwłaszcza w przypadku niestosowania się chorego do zaleceń lekarskich. Aby tego uniknąć należy chorobę leczyć intensywnie (zob. Leczenie), starając się kontrolować napady. Ideałem byłaby sytuacja całkowitego wyeliminowania napadów przy akceptowalnych objawach ubocznych farmakoterapii. Stąd ważne jest wczesne wykrycie i leczenie choroby - co daje choremu wiele szans na taki, korzystny przebieg leczenia. Obecne leki dają duże szanse na komfort leczenia (małe działania uboczne). Ważne jest unikanie sytuacji mogących sprowokować wystąpienie napadu (np. brak snu, alkohol, błyski świetlne na dyskotece itp).
    Akceptacja choroby, wykorzystanie szansy jaką daje właściwe jej leczenie sprawa, że wielu epileptyków jest w stanie prowadzić prawie normalne życie, z sukcesem rodzinnym i zawodowym.
  2. http://zdrowie.flink.pl/padaczka.php Padaczka (inna nazwa: epilepsja) to choroba o złożonej etiologii, towarzysząca wielu schorzeniom ośrodkowego układu nerwowego. Jej cechą jest pojawianie się napadów padaczkowych. Padaczka jest powszechna - dotkniętych jest nią ok. 1% ludzi w Polsce, czyli ok. 400 tysięcy osób. To najczęstsza choroba układu nerwowego u dzieci i jedna z najczęstszych u dorosłych. W 80% przypadków ujawnia się przed 20 rokiem życia. Co jest przyczyną napadu padaczkowego?
    Napad padaczkowy jest wyrazem przejściowych zaburzeń czynności mózgu wskutek nadmiernych i gwałtownych wyładowań bioelektrycznych w komórkach nerwowych. Te wyładowania rozprzestrzeniają się w mózgu powodując napad padaczki. Czy można potwierdzić, że w mózgu mają miejsce nieprawidłowe wyładowania?
    W chwili obecnej człowiek może rejestrować aktywność elektryczną mózgu w postaci zapisu elektroencefalograficznego (EEG). Po analizie zapisu można stwierdzić czy istnieją ogniska pobudzeń nieprawidłowych.
    Występowanie zmian napadowych w EEG nigdy nie przesądza o rozpoznaniu padaczki. Wynik EEG zawsze musi być interpretowany łącznie z danymi z wywiadu. Jak wygląda napad padaczkowy?
    Napady padaczkowe mogą przebiegać w różny sposób.
    Dramatycznie wyglądają tzw. duże napady (grand mal). Są to uogólnione napady toniczno-kloniczne, z nagłą utratą przytomności, upadkiem, gwałtownym napięciem mięśni całego ciała, chory przestaje oddychać, sinieje (faza toniczna). Po kilkunastu sekundach rozpoczynają się drgawki całego ciała (faza kloniczna). W tym czasie chory może przygryźć sobie język, bezwiednie oddać mocz. Po chwili napad ustaje (do 5 minut), oddech powraca, chory jest senny i splątany (nie wie, co się dzieje wokół niego).
    Innym rodzajem napadów są tzw. małe napady (petit mal). Mają one formę krótkich napadów nieświadomości – taka osoba na chwilę przerywa wykonywaną czynność, „wyłącza się”, nie ma drgawek ani upadku. Po ustaniu napadu kontynuuje przerwaną czynność i zwykle nie zdaje sobie sprawy z chwilowego zaniku świadomości.
    Innym rodzajem napadów są napady miokloniczne, podczas których zazwyczaj bez utraty przytomności dochodzi do kilku zrywań niektórych grup mięśniowych.
    Napady atoniczne charakteryzują się tym, że chory nagle pada, jakby ugięły się pod nim nogi i traci przytomność na kilka minut.
    Napady padaczkowe (często mieszane) mogą mieć jeszcze inny obraz kliniczny, ze względu na dużą szczegółowość nie będą tu opisywane. Czy chory na padaczkę może przewidzieć napad padaczkowy?
    Wystąpienie napadu padaczkowego jest bardzo trudne do przewidzenia. Czasem bywa tak, że przed napadem pojawia się tzw. aura. Można jednak unikać sytuacji, w których ryzyko napadu jest zwiększone, takich jak przemęczenie, stres, alkohol, błyski świetlne (praca przy komputerze, oglądanie telewizji w ciemnym pomieszczeniu), nagły stres. Czy napady padaczkowe są groźne dla życia?
    Groźny dla życia jest stan padaczkowy lub często powtarzające się napady, natomiast pojedynczy napad sam w sobie w zasadzie nie stanowi zagrożenia dla chorego. Niebezpieczny może być wtedy, gdy wystąpi w niebezpiecznym miejscu lub sytuacji: w wannie, na dużej wysokości, nad brzegiem jeziora, w samochodzie itp.
    Częste napady, zwłaszcza duże, działają niekorzystnie na układ nerwowy powodując jego niedotlenienie. Stąd konieczne jest ścisłe według zaleceń lekarskich przyjmowanie leków przeciwpadaczkowych. Przyczyny padaczki.
    Często mówi się o padaczce skrytopochodnej (samoistnej) - przy obecnym stanie wiedzy i diagnostyce nie można ustalić przyczyn tej choroby. Właśnie ta grupa padaczek występuje najczęściej.
    Padaczkę mogą wywołać różnego rodzaju uszkodzenia mózgu. Mogą one powstawać w okresie życia płodowego: np. w przebiegu infekcji wewnątrzłonowych matki, w przypadku wrodzonych wad układu nerwowego, w przewlekłych chorobach matki w okresie ciąży, gdy matka przyjmuje szkodliwe substancje w okresie ciąży (narkotyki, palenie papierosów, przewlekły alkoholizm). Uszkodzenia mózgu mogą powstać również w czasie nieprawidłowo przebiegającego porodu (np. niedotlenienie okołoporodowe), mogą wystąpić też po urodzeniu się dziecka. Uszkodzenia mózgu u osób dorosłych są następstwem zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych, urazów czaszki oraz guzów mózgu. Często zdarza się padaczka w alkoholowym uszkodzeniu mózgu.
    Do wystąpienia napadów padaczkowych predysponują bodźce świetlne (np. migotanie ekranu komputera, oglądanie słońca przez drzewa w trakcie jazdy samochodem, światła dyskotekowe), zmiany hormonalne (np. zmiany związane z dojrzewaniem mogą spowodować uaktywnienie się padaczki), zmiana aktywności mózgu (padaczka może pojawiać się w okolicach przejścia od snu do czuwania i na odwrót), stany gorączkowe, stany organizmu takie jak niedotlenienie, zmniejszona zawartość dwutlenku węgla we krwi, niedocukrzenie, zaburzenia wodno-elektrolitowe a także zmęczenie i brak snu. Rozpoznanie choroby.
    Jednorazowy napad drgawek z utratą przytomności nie oznacza padaczki – wymagana jest obserwacja i kontrola neurologiczna.
    Drgawki mogą pojawić się w przebiegu chorób o innej etiologii niż padaczka, a więc w przebiegu hipoglikemii (niedocukrzenia), tężyczki (spadek poziomu wapnia w surowicy), u dzieci mogą występować tzw. drgawki gorączkowe (wysoka gorączka), u noworodków -łagodne drgawki noworodków.
    Padaczkę można rozpoznać wtedy, gdy napady powtarzają się często i towarzyszą im zmiany w zapisie EEG (także w okresie między napadami). Bardzo duże znaczenie ma wywiad lekarski zebrany od pacjenta i jego najbliższego otoczenia (charakter napadu, długość jego trwania, utrata przytomności). Prawidłowy zapis EEG nie wyklucza jednak padaczki, wymaga natomiast powtórzenia badania.
    Przy diagnozowaniu pacjenta z napadami drgawek przeprowadza się badanie neurologiczne oraz badanie okulistyczne (ocena dna oka - tarcza zastoinowa na dnie oka, przy wzmożonym ciśnieniu śródczaszkowym, np. w przypadku guza mózgu).
    W celu ustalenia przyczyny występowania napadów padaczkowych wykonuje się tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny. Są to badania obrazujące strukturę mózgowia i jego ewentualne zmiany. Wykonuje się również badania laboratoryjne, aby wykluczyć tężyczkę, czy hipoglikemię. Padaczka a praca zawodowa.
    Choroba niesie ze sobą pewne ograniczenia w wykonywaniu niektórych zawodów. Przeciwwskazane jest wykonywanie zawodów, w których krótkotrwała nawet utrata świadomości może narazić na niebezpieczeństwo chorych lub inne osoby (np. zawód kierowcy, operatora ciężkiego sprzętu, spawacza czy chirurga).
  3. http://www.resmedica.pl/zdart10994.html !!!!!!!!!!!!!!!!!!
  4. http://www.zdrowie.com.pl/zdrowie/choroby/_20040530439/

"List do Hioba" St. J. Pasierb

Niebezpiecznie jest być sprawiedliwym/
jak światło nocą ściągać ćmy/
zwracać uwagę nieba i piekła zarazem/
uważaj Hiobie/

Gdy szatan wezwie Stwórcę/
kiedy się staniesz przedmiotem zakładu/
pozbawiony dzieci obsypywany trądem/
nie przeklinaj Boga/

Przebacz Mu/
był z Ciebie zbyt dumny/
gorzko jest ponosić tyle klęsk/
gdy sie wierzy w ludzi/
bądź wyrozumiały/

Wytrzymaj/
ta próba nie może trwać dłużej niż życie/
nie wspominaj przeszłości/
nie licz na nagrodę/

Jeśli możesz/
zrób to po prostu/
dla niego/

trochę za nas wszystkich