wtorek, 22 marca 2011

pierwsze mgnienie wiosny

wiosna

las

gwiazdy i księżyc

spacer bez kurtki

brzoza

pierwsze mgnienie wiosny

niedziela, 20 marca 2011

emo-filozofia

Byłyśmy wczoraj z O. w kinie i obejrzałyśmy "Salę samobójców".
Gdy widziałam zwiastuny, dopiero za trzecim albo czwartym razem się zorientowałam, że film jest polski. Potem długo się zastanawiałam czy chcę "Salę" obejrzeć, ale w końcu uznałyśmy, że trzeba pójść.
Poszłyśmy.
Obejrzałyśmy.
A potem długo milczałyśmy.

Do dzisiaj nie potrafię znaleźć słów, które oddałyby moje uczucia z wczorajszego wieczoru.

Jak bardzo człowiek może być samotny? Jak bardzo przystosowując się do samotności może być z nią niepogodzony? Jak bardzo może sobie nie radzić?
Jak bardzo nieszczęśliwi są młodzi ludzie...

Odnoszę wrażenie, że z emo-filozofia (choć jest ona tylko dalekoplanowym elementem opowieści) bierze się właśnie z owej samotności. Zdałam sobie sprawę z tego, że owe podejście do życia i do bólu egzystencji nie jest moim. Ucieszyło mnie to stwierdzenie. Z drugiej zaś strony zasmucające jest to, że emo-filozofia jest tak prostym rozwiązaniem problemów młodych ludzi. Że nie szukają innych sposobów. Proste rozwiązania w życiu, proste rozwiązania w bólu i cierpieniu. I niemy krzyk rozpaczy... Znowu w samotności...

wtorek, 8 marca 2011

głosy

Buszując po zasobach youtube trafiłam nagle i niespodziewanie na śld utworów, które słyszałam wiele, wiele, wiele lat temu.
Zbigniew Preisner - Głosy
Cudne słowa, genialna muzyka i... wspomnienia. Pamiętam jak w na Czeremchowej siadałam w kuchennym fotelu albo u siebie w pokoju i słuchałam. Słuchałam. Słuchałam... Płyta przez wiele dni - a nawet tygodni - przez cały czas była w odtwarzaczu i cały czas mówiła.
Cudne słowa, genialna muzyka i... głosy. Dziewczyn, których dawno nie widziałam i nie słyszałam. Wykładowców, którzy stali się przyjaciółmi. Znajomych, którzy w hurtowych ilościach odwiedzali mieszkanko. Żab, które urządzały koncerty na pobliskiej łące.

poniedziałek, 21 lutego 2011

a propos czasu

Jak zwykle tłem do wydarzeń jest muzyka.

Galop

Ja wysiadam

niedziela, 20 lutego 2011

czas

Za szybko płynie.
Albo za dużo zajęć.
Albo złe organizuję sobie zadania.

W każdym bądź razie ostatnie tygodnie były szalone. Bardzo szalone.

piątek, 4 lutego 2011

Nauka dla każdego - wywiad

Zaprzyjaźniona agencja interaktywna realizuje projekt dofinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego pt. "Nauka dla kązdego". Ma on na celu promocję kształcenia ustawicznego.

W związku z realizacją projektu poproszono mnie o krótką wypowiedź. Oto link:

http://www.naukadlakazdego.pl/baza-wiedzy/31-joanna-bogdan-konsultant-personalny

wywiad

niedziela, 30 stycznia 2011

rewolucja vs ewolucja

Pomysłów na tytuł tego posta pojawiło się w ostatnim czasie wiele. Pojawiały się nawet w czasie, gdy nie podjęłam ostatecznej decyzji, że chcę coś napisać. Ba, nie było nawet świadomej myśli o wpisie.
Od wiele miesięcy, mniej lub bardziej regularnie, pojawia się myśl, że czas na pewne zmiany życiowe. Jeszcze nie wiem czy odbędą się na drodze rewolucji, czy ewolucji. Ta pierwsza pozwoliłaby, a wręcz kazała, na przemeblowanie życia w jednym momencie. Ma to swoje zalety. Ewolucja przyniosłaby ze sobą zmiany powolne, które uchroniłyby przed chaosem. Ma to swoje zalety.
Pisząc te słowa zadaję sobie pytanie - skoro jestem gotowa na zmiany to dlaczego ich nie zainicjuję. I natychmiast sobie odpowiadam, że przecież pewne działania zostały podjęte. Lont podpalony. Ponieważ jednak moja pozycja negocjacyjna z życiem nie jest jeszcze najlepsza, to trudno mi określić jakiej długości jest ów wspomniany lont. I jak duża jest bomba u jego końca.
Wiem jednak w jakim kierunku chcę podążać. W czym chcę się specjalizować. Wiem, że osiągnęłam pewną sprawność w wykonywanych obowiązakch (zawodowych i pozazawodowych) - czas na promocję do następnej klasy.

sobota, 22 stycznia 2011

urlop? ale po co?

Projekty rekrutacyjne, projekt EFS... I nagle pracy robi się trochę dużo.

Lubienie swoich obowiązków nie chroni i nigdy chronić nie będzie przed zmęczeniem. Tym bardziej, że nie byłabym sobą, gdybym ograniczała się li i jedynie do pracy zawodowej. Chociaż okres wczesnego roeku 2011 był nieco luźniejszy.

Dlatego postanowiłam wziąć kilka urlopu. Ku "rozpaczy" mojej szefowej i koleżanek. Ta ostatnia w wersji na wesoło.

Kłopot w tym, że mam świadomość, iż przez ostatnich kilka dni nie udało mi się nadrobić pracy na tyle, aby nadrobić wszelkie zaległości (tu zgadzam się z kolegą, że z EFS-em nigdy się nie jest na bieżąco) i ewentualnie nadgonić pracę. Kłopot w tym, że przez najbliższych sześć dni roboczych zgromadzi się wiele kolejnych spraw. I ta świadomość nie pozwoli mi wypocząć...

niedziela, 9 stycznia 2011

lubię kiedy kobieta...

Wczoraj ze swojej magicznej półki z płytami wyciągnęłam płytę, której "od wieków" nie słuchałam. Michał Żebrowski i kobiety śpiewają (p. Michał recytuje) wiersze o kobietach i miłości. Zastanaiam się czy utwory te mnie bardziej rozczulają czy irytują...

Gdy wspominam ludzi lub sytuacje, z którymi poszczególne wiersze mogą mi się kojarzyć - przenoszę się w światy cudne i kolorowe. Wracam pamięcią do obrazów sprzed miesięcy kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu. W tamtych momentach nie zawsze było cudnie. Na szczęscie pamięć ma tę właściwość, że blokuje to, co niekoniecznie było miłe.

Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej już chyba lubić nigdy nie będę, bo ona przynosi mi tylko smutek. Przypomina mi o czym, co ktoś inny miał, a odrzucił. A ja mieć raczej nie będę. W normalnych warunkach absolutnie mi to nie przeszkadza. Ale Pawlikowska-Jasnorzewska wzbudza tęsknotę...

I dlatego ta płyta irytuje...

Literatura (bez względu na gatunek, choć ja preferuję epikę) i muzyka są dla mnie drogami, po których w sposób dla mnie przedziwny i nieopanowany błądzą me myśli i wspomnienia. Idee same w sobie są pasjonujące. Obserwacja dróg, po których zmierzają do bezcelu jest czynnością równie fascynującą.

Słowo i dźwięk... Jak to dobrze, że pojawiły się w mym świecie...

piątek, 7 stycznia 2011

no, po prostu...

Dziś miał być dzień nieco swobodniejszy w pracy. Nie, żeby od razu słodkie lenistwo. Tak dobrze to nie ma - i dobrze. Miało być trochę drukowania materiałów szkolenioych, podpisanie kilku umów projektowych i do widzenia. A kolejny raz zrobiło się czyste szaleństwo: akceptacja materiału do Wyborczej, telefony od Klientów, od szefa...
Jak to dobrze, że kilka dni wolnych się zbliża.
Uda mi się odpocząć?