piątek, 31 sierpnia 2012

bliskość oddalenia

Można być daleko: dziesiątki, setki lub tysiące kilometrów. Można długo się nie widzieć lub nie słyszeć. Można.
Ja jestem jednak zdania, że ludzie bliscy sobie, pokrewne dusze, zawsze się odnajdą i zrozumieją. Doświadczyłam tego w ostatnim czasie kilka razy. Po kilku latach ponownie zobaczyłam się z osobami, które kiedyś były mi niezwykle bliskie. Okazało się, że nadal są i nie było między nami żadnych niezręczności.
Świadomość ta jest uspokajająca: ludzie sobie bliscy zawsze się odnajdą.
Czy to oznacza, że można zaniedbywać tych, którzy są obok nas? Absolutnie się z tym nie zgadzam. O ludzi trzeba dbać, należy z nimi rozmawiać... Czasem zdarza się jednak, że nie jest to możliwe, bo nagle, z różnych powodów, Warszawa oddala się od Torunia bardzo. Czasem zdarza się, że doba jest za krótka, by odpowiedzieć na maile lub do kogoś zadzwonić.
Przyjaciele zrozumieją i przywitają tak, jakby od ostatniej rozmowy minęła krótka chwila.

niedziela, 24 czerwca 2012

sny

Jestem zdania, że sny w jakiś sposób odzwierciedlają nasze pragnienia, potrzeby, rzeczywistość.
Nie nadaję im nadmiernego znaczenia. Nie szukam w nich szczególnej symboliki. Nie otwieram senników. Nie biegnę do wróżki, by odczytała ich znaczenie.
Jestem przekonana, że mózg - w sobie tylko znany sposób - przepracowuje doświadczenia, porządkuje wspomnienia.

Lubię swoje sny. Zwłaszcza te, które mają znamiona realności.
Czuję wówczas dotyk (mniej smak czy zapach). Słuch mam bardziej wyostrzony. Zmysły te są tak wyczulone, że pamięć doświadczeń sennych wraca do mnie wielokrotnie w ciągu dnia.
Do snów tych jestem w stanie wrócić nawet po latach i poczuć emocje, które towarzyszyły mi tamtej nocy.

Znowu miałam taki sen.
Niemal realny.
Piękny.
A przede wszystkim - zaskakujący.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

słuchawki w uszach

Trzecia wizyta w Teatrze ROMA. Trzeci raz obejrzany spektakl "Les Miserables". Otrzymana płyta z piosenkami ze spektaklu.

Od wczoraj płyta w odtwarzaczu. Od wczoraj słuchawki w uszach... Szkoda, ze nie mam bardzo dobrego sprzętu i wygłuszonych ścian. Mogłabym słuchać piosenek bardzo głośno i wychwytywać wszelkie niuanse. Każde uderzenie w struny gitary, każde poruszenie klawiszy pianina, każde uderzenie w bęben, każde pociągnięcie smyczka. Nie jestem w stanie się oderwać...

Trzecia wizyta w teatrze: za każdym razem miejsce w innym zakątku sali. Tym razem blisko sceny, gdzie mogłam zobaczyć to, co było dla mnie wcześniej niewidoczne. I to zaskoczenie, ze choć to ten sam spektakl, to za każdym razem brzmi nieco inaczej.

Żałuję, ze to już koniec.

piątek, 20 kwietnia 2012

dwa linki

Po pierwsze:

http://www.teatrroma.pl/index.php?p=shows&shows_id=35

Jeden z ostatnich spektakli w Teatrze Roma. Jutro obejrzę go po raz trzeci. Nie mogę się doczekać.


Po drugie:

http://toastmasterstorun.pl/

Nowa strona naszego Klubu.

poniedziałek, 5 marca 2012

akt drugi

"Od zawsze" odnajdywałam siebie w utworach muzycznych. Od zawsze byłam pod wrażeniem geniuszu autorów tekstów i kompozytorów, którzy w tak genialny sposób opisywali świat. Także, choć nie tylko, mój.

Od pewnego czasu towarzyszą mi spektakle Teatru Roma. Jeden z nich miałam okazję widzieć (i zobaczę wkrótce po raz kolejny - niestety: ostatni). Inne znam tylko dzięki płytom.

Opowieści te są mi bliskie. Czasem mniej, innym razem bardziej. W rożnych momentach przywołuję inne utwory. Jeden ze spektakli jest jednak dla mnie szczególnie ważny. To "prawie" moja historia: korelacje są zadziwiające... Toczy się akt drugi. Historia w przedstawieniu nie kończy się dobrze...

niedziela, 4 marca 2012

wiosenna noc

Pierwsze mgnienie wiosny.
To jakieś absolutnie tajemnicze i genialne wydarzenie. Fantastycznym wynalazkiem jest wiosna. Zastanawiam się czy nie bardziej fantastycznym jest - paradoksalnie - przedwiośnie.
Pierwsze ciepłe naprawdę promienie słońca. Wiatr, który pachnie i smakuje inaczej. Światło, które zupełnie inaczej świeci. Noc, która inne przynosi sny...
Noc...
Carpe noctem... (ale o tym innym razem)

środa, 30 listopada 2011

kariera medialna

Tytuł należy traktować z przymrużeniem. Niemniej jeden artykuł wart jest przytoczenia.

Moja najwierniejsza przyjaciółka


Poza tym, promocja naszego projektu EFS

Profesjonalny Asystent Koordynatora w projektach społecznych

wiele zamieszania

Od pewnego czasu chciałam tu powrócić. Wygodniej było mi jednak pozostawać wylogowaną z konta przypisanego do niniejszego bloga. I tak schodził dzień za dniem... Tych dni zebrało się trochę, a każdy z nich przynosił coś nowego.
Czasem były to wydarzenia fascynujące - Les Misarables
Czasem były to wydarzenia stresujące - kontrola z WUP.
Zdarzało się, że dni przynosiły satysfakcję - wywiad
Przydarzył się i wyjazd wakacyjny.
Przyszedł do mnie smutek (jedne z większych smutków odwiedził mnie 15 lipca).
Przyszła nadzieja.
Zawitała również radość.

Minęło wiele czasu, który wszystko, co ważne i mniej ważne przynosił w opakowaniu z zamieszania.

niedziela, 19 czerwca 2011

znalazłam piosenkę

Od czasu do czasu włączam sobie piosenki Edyty Geppert. Zaskakujące, prawda?

Zazwyczaj słucham, tego, co jest mi dobrze znane. Zgodnie z zasadą, ze lubimy to, co znamy. Czasami jednak przechodzę do utworu, który jest mi mniej znany lub nieznany w ogóle. Dziś odnalazłam taką oto pieśń:

paradoksalna motywacja

Znaczy kapitan

Kapitan na statku jest odpowiedzialny za swą załogę. Dobry kapitan jest wymagający - jego załoga jest wszak odpowiedzialna za bezpieczeństwo statku, towaru, pasażerów...

Nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak powierzono mi (a może sama sobie wzięłam?) pod opiekę małą załogę. Grupa mocno zaangazowana i zmotywowana, ciężko bardzo pracująca. Podczas ostatniej, całkiem dużej burzy, liczono na mnie bardzo. Mam nadzieję, ze nie zawiodłam. Załoga pracowała tez ponad siły - podziwiam je. Tylko życzyć sobie takiego zespołu na przyszłość mogę.