piątek, 4 lutego 2011

Nauka dla każdego - wywiad

Zaprzyjaźniona agencja interaktywna realizuje projekt dofinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego pt. "Nauka dla kązdego". Ma on na celu promocję kształcenia ustawicznego.

W związku z realizacją projektu poproszono mnie o krótką wypowiedź. Oto link:

http://www.naukadlakazdego.pl/baza-wiedzy/31-joanna-bogdan-konsultant-personalny

wywiad

niedziela, 30 stycznia 2011

rewolucja vs ewolucja

Pomysłów na tytuł tego posta pojawiło się w ostatnim czasie wiele. Pojawiały się nawet w czasie, gdy nie podjęłam ostatecznej decyzji, że chcę coś napisać. Ba, nie było nawet świadomej myśli o wpisie.
Od wiele miesięcy, mniej lub bardziej regularnie, pojawia się myśl, że czas na pewne zmiany życiowe. Jeszcze nie wiem czy odbędą się na drodze rewolucji, czy ewolucji. Ta pierwsza pozwoliłaby, a wręcz kazała, na przemeblowanie życia w jednym momencie. Ma to swoje zalety. Ewolucja przyniosłaby ze sobą zmiany powolne, które uchroniłyby przed chaosem. Ma to swoje zalety.
Pisząc te słowa zadaję sobie pytanie - skoro jestem gotowa na zmiany to dlaczego ich nie zainicjuję. I natychmiast sobie odpowiadam, że przecież pewne działania zostały podjęte. Lont podpalony. Ponieważ jednak moja pozycja negocjacyjna z życiem nie jest jeszcze najlepsza, to trudno mi określić jakiej długości jest ów wspomniany lont. I jak duża jest bomba u jego końca.
Wiem jednak w jakim kierunku chcę podążać. W czym chcę się specjalizować. Wiem, że osiągnęłam pewną sprawność w wykonywanych obowiązakch (zawodowych i pozazawodowych) - czas na promocję do następnej klasy.

sobota, 22 stycznia 2011

urlop? ale po co?

Projekty rekrutacyjne, projekt EFS... I nagle pracy robi się trochę dużo.

Lubienie swoich obowiązków nie chroni i nigdy chronić nie będzie przed zmęczeniem. Tym bardziej, że nie byłabym sobą, gdybym ograniczała się li i jedynie do pracy zawodowej. Chociaż okres wczesnego roeku 2011 był nieco luźniejszy.

Dlatego postanowiłam wziąć kilka urlopu. Ku "rozpaczy" mojej szefowej i koleżanek. Ta ostatnia w wersji na wesoło.

Kłopot w tym, że mam świadomość, iż przez ostatnich kilka dni nie udało mi się nadrobić pracy na tyle, aby nadrobić wszelkie zaległości (tu zgadzam się z kolegą, że z EFS-em nigdy się nie jest na bieżąco) i ewentualnie nadgonić pracę. Kłopot w tym, że przez najbliższych sześć dni roboczych zgromadzi się wiele kolejnych spraw. I ta świadomość nie pozwoli mi wypocząć...

niedziela, 9 stycznia 2011

lubię kiedy kobieta...

Wczoraj ze swojej magicznej półki z płytami wyciągnęłam płytę, której "od wieków" nie słuchałam. Michał Żebrowski i kobiety śpiewają (p. Michał recytuje) wiersze o kobietach i miłości. Zastanaiam się czy utwory te mnie bardziej rozczulają czy irytują...

Gdy wspominam ludzi lub sytuacje, z którymi poszczególne wiersze mogą mi się kojarzyć - przenoszę się w światy cudne i kolorowe. Wracam pamięcią do obrazów sprzed miesięcy kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu. W tamtych momentach nie zawsze było cudnie. Na szczęscie pamięć ma tę właściwość, że blokuje to, co niekoniecznie było miłe.

Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej już chyba lubić nigdy nie będę, bo ona przynosi mi tylko smutek. Przypomina mi o czym, co ktoś inny miał, a odrzucił. A ja mieć raczej nie będę. W normalnych warunkach absolutnie mi to nie przeszkadza. Ale Pawlikowska-Jasnorzewska wzbudza tęsknotę...

I dlatego ta płyta irytuje...

Literatura (bez względu na gatunek, choć ja preferuję epikę) i muzyka są dla mnie drogami, po których w sposób dla mnie przedziwny i nieopanowany błądzą me myśli i wspomnienia. Idee same w sobie są pasjonujące. Obserwacja dróg, po których zmierzają do bezcelu jest czynnością równie fascynującą.

Słowo i dźwięk... Jak to dobrze, że pojawiły się w mym świecie...

piątek, 7 stycznia 2011

no, po prostu...

Dziś miał być dzień nieco swobodniejszy w pracy. Nie, żeby od razu słodkie lenistwo. Tak dobrze to nie ma - i dobrze. Miało być trochę drukowania materiałów szkolenioych, podpisanie kilku umów projektowych i do widzenia. A kolejny raz zrobiło się czyste szaleństwo: akceptacja materiału do Wyborczej, telefony od Klientów, od szefa...
Jak to dobrze, że kilka dni wolnych się zbliża.
Uda mi się odpocząć?

piątek, 31 grudnia 2010

piosenka na dziś

Nie wiem dlaczego

piosenka na dzis

delikatna i bestia

- Zamyślona podniosła wzrok znad swoich notatek.
- Czy jesteś pewien, że kogokolwiek ta prezentacja przekona?
- Myślę, że tak, Pani Dyrektor – spojrzał lekko zaniepokojony na swoją przełożoną.
- Zatem nie jesteś przekonany… Za dużo tekstu na slajdach, za dużo danych, wszystko to statyczne. O błędach formalnych nie wspomnę.
- Długo nad tym pracowałem.
- Ja nie pytam czy długo. Dla mnie ważny jest rezultat. Popraw to.
- Pani…
Spojrzała na niego. Nie, nie zauważył w Jej wzroku złości czy nie zniecierpliwienia. Tylko spokój i zdecydowanie. Dawno się nauczył, że w takich momentach wszelka dyskusja jest zakończona.
- Dasz radę – uśmiechnęła się gdy wychodził.

Opadł ciężko na swoje krzesło. „Ten Jej cholerny spokój!”
- Spotkanie z Szefową?
- Tak. Spotkanie z Szefową…

Odłożyła pióro i notatnik, zamknęła laptopa. Lubiła mieć porządek na biurku.
Podniosła słuchawkę.
- Cześć. O której po mnie przyjedziesz?
- Będę u ciebie o szóstej. Pasuje?
- Jasne. Do zobaczenia.
Jeszcze raz sprawdziła czy wszystkie ważne dokumenty zabiera ze sobą i wyszła z gabinetu. Przechodząc obok pracowników uśmiechnęła się przyjaźnie i pożegnała. Jak zawsze wyprostowana. Jak zawsze szła sprężystym krokiem. Jak zawsze poważna i zamyślona.


--------------------
c.d.n. (żebym ja tylko wiedziała jak tu wstawiać entery, to byłoby miło... i chyba już wiem :-)

niedziela, 26 grudnia 2010

disc is full

Czasami przyrównuję siebie, swoje emocje, swój umysł do walizki, do której wrzucam wszystko to, co się we mnie i wokół mnie dzieje. Jeśli kto woli, może to być szuflada. Albo tytułowy dysk.
W normalnych warunkach swoje szuflady od czasu do czasu sprzątam. Dysk też zdarza mi się defragmentować...
Na porządki umysłowo-emocjonalne brakowało od kilku miesięcy (by nie powiedzieć od kilkunastu) czasu. Wrzucałam wszystko jak leci. Ułożył się niezły stosik. Czasu coraz mniej, spraw coraz więcej...
Miejsca na refleksję również brak.
Potrzebna jest defragmentacja dysku. Porządki w walizce. Aby przywrócić emocjom i wiadomościom należny ich porządek.

niedziela, 19 grudnia 2010

słuchowiec

Wczoraj włączyłam sobie kasetę (tak, tak... posiadam coś takiego jak kasety magnetofonowe) z piosenkami Edyty Geppert. Jak zwykle przeniosły mnie w światy niezwykłe i kazały mi pogadać z samą sobą. Nawet jesli "z samą sobą jest dogadać się tak trudno". Zwłaszcza ostatnio, gdy zmęczenie i inne wydarzenia wpływają na to, iż moje emocje wrzą i niewiele brakuje, by wybuchły.
A potem zostało mi przypomniane, że "jakie serce, taki lęk" i zrobiło się na chwilę bardzo smutno. Na szczęście "Zamiast" zawsze wlewa we mnie nadzieję. Czasem okraszoną smutkiem, płaczem, a czasem spokojem...
Tak, to jest piosenka na dzis...

piątek, 17 grudnia 2010

zaprzęg

Kilkanacie miesięcy temu w moim zaprzęgu pojawili się naprawdę silni reprezentanci. Determinacja, Opanowanie, Cierpliwość. Liderami były jednak Siła i Nadzieja - dzięki nim wszyscy pozostali dawali z siebie więcej niż wynika to z nich samych. Pewnej granicy jednak nie są w stanie przekroczyć i trzeba było zacząć wymieniać reprzentantów.
I tak - nie od razu, a przecież niespodziewanie - w moim zaprzęgu mam Zniechęcenie, Niecierpliwość i inni.
Siła i Nadzieja same nie pociągną daleko, ciągnąc za wszystkich. Bezsilność i Beznadzieja już się wyrywają, by zastąpić swe konkurentki... Ta sytuacja w tym momencie wydaje się być całkiem realna... Co zrobić, by jej zapobiec??