niedziela, 19 czerwca 2011

znalazłam piosenkę

Od czasu do czasu włączam sobie piosenki Edyty Geppert. Zaskakujące, prawda?

Zazwyczaj słucham, tego, co jest mi dobrze znane. Zgodnie z zasadą, ze lubimy to, co znamy. Czasami jednak przechodzę do utworu, który jest mi mniej znany lub nieznany w ogóle. Dziś odnalazłam taką oto pieśń:

paradoksalna motywacja

Znaczy kapitan

Kapitan na statku jest odpowiedzialny za swą załogę. Dobry kapitan jest wymagający - jego załoga jest wszak odpowiedzialna za bezpieczeństwo statku, towaru, pasażerów...

Nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak powierzono mi (a może sama sobie wzięłam?) pod opiekę małą załogę. Grupa mocno zaangazowana i zmotywowana, ciężko bardzo pracująca. Podczas ostatniej, całkiem dużej burzy, liczono na mnie bardzo. Mam nadzieję, ze nie zawiodłam. Załoga pracowała tez ponad siły - podziwiam je. Tylko życzyć sobie takiego zespołu na przyszłość mogę.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

szkoła uczuć

Emocje. Dużo ich było przez ostatnie dni.

Wiele negatywnych. Wiele takich, które odbierały siły do pracy i ochotę do pracy. Jakiejkolwiek.

Po raz kolejny okazuje się, że niezwracanie uwagi na targające mną uczucia jest strategią dużo wygodniejszą i przynoszącą korzyści. Bo emocje są jak małe dzieci lub niedowartościowane panienki - nadmierne zajmowanie się nimi, sprawia że inne sprawy przestają być ważne. A przecież są istotne. Zdecydowanie bardziej, aniżeli emocje, które wolą zajmować się same sobą.

Zatem, postanowione. Uczucia grzecznie siadają w swoich ławkach i zgłaszają się do odpowiedzi.

wtorek, 31 maja 2011

Kosmici są wśród nas

Kosmici znowu zaczynają dawać o sobie znać - pojawiają się coraz bardziej regularnie. W kwietniu pozwolili nam myśleć, że odlecieli i zostawią nas w spokoju. Nie dałyśmy się jednak zwieć i rozpoznałyśmy nowe poruszenie. Jesteśmy przygotowane...

Nie, nie zwariowałam.

Sama jestem kosmitką.

piątek, 13 maja 2011

romantyzm w niemieckim wydaniu

Tak, wiem o czym jest mowa

Kamień na kamieniu



Poprawiłam link. Teraz powinien prowadzić do utworu.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

perpetuum mobile

Uśmiech przynosi szczere powiedzenie "dzień dobry".

"Dzień dobry" przynosi dobre samopoczucie.

Dobre samopoczucie przynosi optymizm.

Optymizm przynosi poczucie wewnętrznej siły.

Poczucie wewnętrznej siły przynosi zgodę na popełnianie błędów.

Zgoda na popełnianie błędów przynosi brak błędów (koncentrujemy się na pracy, a nie na lęku przed popełnieniem błędu).

Bezbłedność przynosi poczucie pewności siebie.

Pewność siebie przynosi wewnętrzną radość.

Wewnętrzna radość wywołuje uśmiech...


I tak można byłoby bez końca. Dobre emocje rodzą dobre emocje.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Meshuge

No i byłyśmy na koncercie E. Geppert. Koncercie, podczas którego atmosfera była zaczarowana. To nic, że część kabaretowa była wyćwiczona jeśłi tym razem była przeznaczona tylko i wyłącznie dla bydgoskiej publiczności jakby była absolutnie spontaniczna.

Każdy gest...

każde słowo...

każde uderzenie w klawisze...

każdy błysk świateł... Genialne...

I ta siła, z którą się wyłacza płytę lub wychodzi z koncertu.

A jeśli się kiedyś miałabym zakochać, to tylko jak Meshuge.

czwartek, 31 marca 2011

Brzoza

Brzoza nad wodą stała, młoda, szumna i piękna
brzoza w wodę spojrzała, i nagle - drżąca, wylękła -
chciała uciekać! uciekać! z rozwianym, zielonym warkoczem,
i nie mogła. I zapłakała. I nie wiedziała po czem.

Podszedłem do brzozy z nożem
i zatopiłem ostrze w białej brzozowej korze,
chciwie wypiłem z rany sok młody - krew brzozową,
i upadłem. I sen mnie zmorzył. A brzoza szumiała nad głową.

Śniłem o tym, com stracił, i o tym, do czego tęsknię,
a wtedy - o, brzozo! brzozo! - tyś zaszumiała najpiękniej...
Obudziłem się z nożem w ręku, świadomy krzywdy okrutnej.

W niebie mogło być jeszcze błękitniej, ale nie mogło być smutniej.

/Władysław Broniewski, Brzoza/

wtorek, 22 marca 2011

pierwsze mgnienie wiosny

wiosna

las

gwiazdy i księżyc

spacer bez kurtki

brzoza

pierwsze mgnienie wiosny

niedziela, 20 marca 2011

emo-filozofia

Byłyśmy wczoraj z O. w kinie i obejrzałyśmy "Salę samobójców".
Gdy widziałam zwiastuny, dopiero za trzecim albo czwartym razem się zorientowałam, że film jest polski. Potem długo się zastanawiałam czy chcę "Salę" obejrzeć, ale w końcu uznałyśmy, że trzeba pójść.
Poszłyśmy.
Obejrzałyśmy.
A potem długo milczałyśmy.

Do dzisiaj nie potrafię znaleźć słów, które oddałyby moje uczucia z wczorajszego wieczoru.

Jak bardzo człowiek może być samotny? Jak bardzo przystosowując się do samotności może być z nią niepogodzony? Jak bardzo może sobie nie radzić?
Jak bardzo nieszczęśliwi są młodzi ludzie...

Odnoszę wrażenie, że z emo-filozofia (choć jest ona tylko dalekoplanowym elementem opowieści) bierze się właśnie z owej samotności. Zdałam sobie sprawę z tego, że owe podejście do życia i do bólu egzystencji nie jest moim. Ucieszyło mnie to stwierdzenie. Z drugiej zaś strony zasmucające jest to, że emo-filozofia jest tak prostym rozwiązaniem problemów młodych ludzi. Że nie szukają innych sposobów. Proste rozwiązania w życiu, proste rozwiązania w bólu i cierpieniu. I niemy krzyk rozpaczy... Znowu w samotności...