poniedziałek, 10 listopada 2008

public relation

Z racji służbowych obowiązków, wmanewrowania się w dodatkową działalność i z własnej ciekawości, zgłębiam ostatnimi czasy tajniki marketingu szeroko rozumianego. Specjalistką jednak nie jestem. Pewne zasady jednak poznałam i poznaję nadal.
Specjalistką nie jestem, ale niektóre techniki negocjacji czy perswazji jestem w stanie rozpoznać. I denerwuje mnie, że w relacjach zupełnie prywatnych ktoś próbuje je stosować. Czyż nie można przyjaźnić się tak po prostu? Bez marketingowych sztuczek? Dlaczego nie poprosić kogoś znajomego o przysługę tak zwyczajnie - bez negocjacyjnych technik?
Dziś byli u mnie R. i I. Lubię ich... Ale wiem, że niejednokrotnie stosują wobec mnie różnego rodzaju techniki i metody marketingowe... Szkoda...

1 komentarz:

  1. Co za ludzie, tak stosować podczas normalnych spotkań towarzyskich metody marketingowe!

    Co jeśli niektórzy mają to jak dar i samoczynnie, nieświadomie z niego korzystają? Wtedy jest problem.

    Co za ludzie, którzy mają zdolności i umiejętności wychwycić dobrego sprzedawcę i handlarza:)

    OdpowiedzUsuń