Podczas pierwszego spotkania wydawało się, że to będzie całkiem normalna oferta pracy. No, może nie taka zupełnie normalna, ale nic znowu nadzwyczajnego. A wyszła z tego medialna i, w pewien sposób, międzynarodowa afera.
Oczywście, darmowa reklama to fajna sprawa, ale bycie szefem domu arabskiego arystokraty NIE JEST ofertą pracy jako opiekun australijskiej wyspy...
Hmmm... Szef domu arabskiego arystokraty... Ładnie, ładnie. Co prawda odnoszę wrażenie, ze połowa Arabów ma jakieś koneksje z dworem, więc ów arystokrata mógłby być 10 wodą po kisielu w relacji do szejka czy króla, ale niech tam. Jak by nie było - robi wrażenie. Choć najwyraźniej najpierw Asiu, Ty musiałaś zrobić wrażenie. Nie wyjaśniasz jednak kilku ciekawych, acz tajemniczych wątków:
OdpowiedzUsuń1. Na czym miałaby polegać owa darmowa reklama?
2. Na czym polega aferalny aspekt całej historii?
3. No i czy propozycje przyjęłaś?
Jak zawsze z uśmiechem...