wtorek, 12 maja 2009

arabski arystokrata

Podczas pierwszego spotkania wydawało się, że to będzie całkiem normalna oferta pracy. No, może nie taka zupełnie normalna, ale nic znowu nadzwyczajnego. A wyszła z tego medialna i, w pewien sposób, międzynarodowa afera.
Oczywście, darmowa reklama to fajna sprawa, ale bycie szefem domu arabskiego arystokraty NIE JEST ofertą pracy jako opiekun australijskiej wyspy...

1 komentarz:

  1. Hmmm... Szef domu arabskiego arystokraty... Ładnie, ładnie. Co prawda odnoszę wrażenie, ze połowa Arabów ma jakieś koneksje z dworem, więc ów arystokrata mógłby być 10 wodą po kisielu w relacji do szejka czy króla, ale niech tam. Jak by nie było - robi wrażenie. Choć najwyraźniej najpierw Asiu, Ty musiałaś zrobić wrażenie. Nie wyjaśniasz jednak kilku ciekawych, acz tajemniczych wątków:
    1. Na czym miałaby polegać owa darmowa reklama?
    2. Na czym polega aferalny aspekt całej historii?
    3. No i czy propozycje przyjęłaś?
    Jak zawsze z uśmiechem...

    OdpowiedzUsuń